Relacja między pacjentem a personelem medycznym powinna opierać się na zaufaniu oraz chęci pomocy. Warto jednak mieć świadomość, że cały ten system funkcjonuje na bardzo ścisłych i jasnych zasadach. Przepisy te zostały stworzone po to, aby chronić zdrowie i interesy słabszej strony, czyli pacjenta.
Nikt nie planuje choroby ani powikłań. System ochrony zdrowia bywa jednak bardzo przytłaczający, a stres i ból utrudniają racjonalne myślenie. Zdarza się, że z powodu braków kadrowych lub pośpiechu, pacjenci są traktowani przedmiotowo. Brak zrozumiałych informacji wywołuje strach przed leczeniem.
Niezależnie od tego, czy czekasz na rutynowe badanie w poradni, czy stoisz w obliczu skomplikowanej operacji bliskiej osoby, znajomość podstawowych reguł to Twój fundament bezpieczeństwa. Kiedy wiesz, o co możesz poprosić, a czego stanowczo odmówić, proces leczenia staje się znacznie spokojniejszy. Odkryj, jak prawo chroni Cię na co dzień.
Przestajesz być jedynie biernym odbiorcą usług medycznych. Wiedza pozwala Ci zadawać trafne pytania i realnie uczestniczyć w podejmowaniu decyzji o własnym zdrowiu. Lekarze chętniej tłumaczą procesy pacjentom, którzy wykazują świadome zainteresowanie.
Gdy dzieje się coś złego, nie tracisz czasu na zastanawianie się, co wolno Ci zrobić. Bez wahania żądasz wglądu w dokumenty lub prosisz o interwencję kierownika zmiany. Błyskawiczna reakcja w szpitalu potrafi dosłownie uratować zdrowie.
Sama diagnoza jest już wystarczającym obciążeniem psychicznym. Zrozumienie, że personel ma konkretne obowiązki wobec Ciebie, daje ogromne poczucie spokoju. Oszczędzasz energię, którą musiałbyś stracić na bezcelowe kłótnie w rejestracji.
Dzięki znajomości swoich uprawnień wiesz, jakie dowody i dokumenty zbierać już od pierwszego dnia leczenia. Jeśli sprawa trafi ostatecznie do prawnika lub funduszu, dobrze przygotowana dokumentacja znacząco zwiększa szanse na rekompensatę finansową.
Poniższe zasady nie są tylko sugestiami dla personelu – to twarde przepisy, które muszą być respektowane. Obowiązują one wszędzie: w przychodni obok Twojego domu, w dużym szpitalu miejskim, u dentysty na kasę chorych oraz w ekskluzywnej, prywatnej klinice chirurgii plastycznej. Prawo nie różnicuje placówek w kwestii podejścia do pacjenta.
Przygotowaliśmy szczegółowe opisy najważniejszych życiowych sytuacji. Kliknij wybraną zakładkę po lewej stronie, aby dowiedzieć się, jak powinieneś być traktowany i jak bronić swoich racji.
Media zazwyczaj informują o najbardziej dramatycznych sprawach, w których dochodzi do utraty życia z powodu pomyłek na sali operacyjnej. Jednak prawdziwy obraz problemów w służbie zdrowia, widoczny w statystykach instytucji państwowych, jest zupełnie inny. Codziennie toczą się tysiące drobnych batalii o podstawowy szacunek.
Większość zawiadomień od pacjentów dotyczy kwestii związanych z brakiem odpowiedniej organizacji oraz tragiczną komunikacją. Chory, który nie wie, co się z nim dzieje i nie ma dostępu do wyników swoich badań, naturalnie odczuwa lęk i niepokój. Zobacz, jak te problemy wyglądają na wykresach – być może rozpoznasz w nich własne doświadczenia z ostatnich wizyt.
Zestawienie najczęstszych powodów zgłoszeń o naruszeniu praw pacjenta.
Podział postępowań o zapłatę zadośćuczynienia ze względu na rodzaj przewinienia placówki.
Błąd medyczny, często nazywany błędem w sztuce, to sytuacja, w której personel zachował się niezgodnie z powszechnie uznanymi zasadami współczesnej wiedzy medycznej, co doprowadziło do wyrządzenia krzywdy pacjentowi. Zawsze jednak trzeba pamiętać, że samo niepowodzenie w leczeniu nie musi z góry oznaczać błędu.
Przed rozpoczęciem jakichkolwiek działań prawnych, trzeba mieć świadomość skomplikowania takich spraw. Dowodzenie przed sądem wymaga chłodnej głowy. Poniżej wyjaśniamy szczegółowo, czym są błędy, czym błędy nie są, oraz pokazujemy konkretny schemat pierwszych kroków w sytuacji kryzysowej.
Polega na nierozpoznaniu prawdziwej choroby lub zdiagnozowaniu jej zbyt późno, mimo iż objawy i wyniki badań na nią wskazywały. Zalicza się tu również postawienie diagnozy błędnej i leczenie pacjenta na inną jednostkę chorobową.
Występuje, gdy postawiono trafną diagnozę, ale wybrano złą metodę leczenia. Na przykład przepisano lek, który przy innych schorzeniach pacjenta wyrządził mu szkodę, albo zoperowano narząd zamiast wdrożyć bezpieczne leczenie zachowawcze.
Dotyczy niewłaściwego, niezgodnego ze sztuką wykonania samego zabiegu, operacji lub badania. Do takich błędów należy przypadkowe przecięcie nerwów podczas standardowej operacji wyrostka, czy też głośne w mediach zaszycie w ciele gazy lub narzędzia.
Tutaj winny jest system, szpital lub przychodnia jako całość organizacyjna. Do takich błędów dochodzi, gdy pacjent umiera, bo np. na oddziale nie działał respirator, nie zorganizowano na czas transportu medycznego, albo doprowadzono do epidemii szpitalnej.
Bardzo ważne jest odróżnienie błędu lekarskiego od naturalnych powikłań. Nie każda szkoda daje podstawy do odszkodowania.
Zanim powiesz komukolwiek z personelu, że zamierzasz podjąć kroki prawne, powinieneś zachować spokój i zabezpieczyć dowody. Niestety, czasem dokumentacja w placówkach zostaje po czasie zmieniona lub niekompletna. Dlatego od razu złóż oficjalny wniosek na piśmie o wydanie jej pełnej kopii. Pamiętaj, aby na swoim egzemplarzu wniosku poprosić o pieczątkę potwierdzającą złożenie pisma w rejestracji lub sekretariacie dyrekcji. To Twój dowód, że zażądałeś akt w konkretnym dniu.
Mając już teczki pełne wyników i opisów, nie próbuj samemu wyciągać medycznych wniosków z trudnych pojęć. Umów się na prywatną wizytę do lekarza o podobnej lub wyższej specjalizacji. Kluczowe jest, aby lekarz ten przyjmował w innym mieście lub w placówce niemającej powiązań z poprzednim miejscem Twojego leczenia (by uniknąć zjawiska fałszywej solidarności zawodowej). Pokaż mu dokumenty i poproś o rzetelną, szczerą ocenę sytuacji. Prawdziwy ekspert powie Ci otwarcie, czy widzi tu ewidentne zaniedbania, czy niestety tylko smutny zbieg medycznych okoliczności.
Gdy upewnisz się u innego lekarza, że doszło do błędu, musisz określić swój główny cel. Polski system prawny jest pod tym względem bardzo zróżnicowany.
Proces o błąd lekarski jest niezwykle wyczerpujący psychicznie i trwa latami. Przeciwnikiem na sali sądowej będzie ogromny szpital oraz sztab prawników reprezentujących wielkie korporacje ubezpieczeniowe. Co więcej, będziesz zderzać się z trudnymi opiniami biegłych sądowych. Dlatego kategorycznie odradza się prowadzenie takich spraw na własną rękę. Znajdź adwokata lub radcę prawnego, który w swoim codziennym portfolio ma dziesiątki udanych procesów wyłącznie w obszarze szeroko pojętego prawa medycznego.
Wizja spędzenia nawet siedmiu czy dziesięciu lat na salach rozpraw skutecznie odstrasza wielu poszkodowanych od ubiegania się o elementarną sprawiedliwość i środki na poprawę zdrowia po błędzie. Naprzeciw tym obawom wyszło państwo, uruchamiając Fundusz Kompensacyjny Zdarzeń Medycznych przy Biurze Rzecznika Praw Pacjenta.
To bardzo nowoczesne, pozasądowe rozwiązanie stworzono specjalnie dla osób, które doznały poważnego uszczerbku na zdrowiu podczas pobytu i leczenia w publicznym lub prywatnym szpitalu, które to leczenie było finansowane ze środków Narodowego Funduszu Zdrowia. Fundusz całkowicie odciąża pacjenta ze żmudnej walki prawniczej.
W przeciwieństwie do tradycyjnego sądu cywilnego, wniosek do Funduszu nie wymaga szukania przysłowiowego winnego. Instytucja nie ustala nazwiska lekarza, który popełnił błąd. Niezależna komisja powołana przez Rzecznika weryfikuje tylko jeden fakt: czy do niepożądanego powikłania dało się nie dopuścić w świetle dzisiejszej wiedzy medycznej. Jeśli odpowiedź brzmi "tak" - pieniądze są wypłacane.
Decyzja o przyznaniu lub odrzuceniu rekompensaty zapada niezwykle szybko, zazwyczaj w czasie nieprzekraczającym kilku miesięcy od złożenia prawidłowego wniosku. Oszczędzasz sobie stresu przesłuchań, spotkań z biegłymi na salach rozpraw i bolesnych konfrontacji z personelem placówki, a zyskujesz spokój i środki na dalszą rehabilitację.
Widełki finansowe odszkodowań zostały precyzyjnie ustalone w ustawie i są regularnie waloryzowane. Obejmują one przypadki zakażeń niebezpiecznym patogenem na terenie szpitala, poważnego uszkodzenia układów i narządów ciała podczas zabiegu operacyjnego. W najgorszym scenariuszu – po śmierci bliskiej osoby wynikającej z zaniedbań – odpowiednie wnioski w łatwy sposób składają spadkobiercy.
Aby komisja rozpatrzyła dokumentację, wymagane jest uiszczenie drobnej opłaty stałej podczas składania dokumentów. Jest ona nieporównywalnie niższa od gigantycznych kosztów wpisów na salach sądowych cywilnych. Co więcej, jeśli komisja Rzecznika uzna rację pacjenta i przyzna wypłatę pieniędzy z Funduszu, ta wniesiona opłata początkowa zostaje natychmiastowo i w całości zwrócona na konto pacjenta.
Zebrałem tu bardzo praktyczne odpowiedzi na wątpliwości, które pojawiają się na co dzień w gabinetach lekarskich i przy rejestracji w lokalnej przychodni zdrowia.
Tak, ale w ograniczonym wymiarze. Zgodnie z wytycznymi, wypisując pacjenta po zakończonym leczeniu do domu, szpital ma bezwzględny obowiązek zaopatrzyć go w bezpłatne leki oraz wyroby medyczne, które są mu absolutnie niezbędne do przetrwania najbliższych dni, dopóki fizycznie nie będzie w stanie udać się do apteki po zakup na podstawie wypisanych przy wypisie recept, lub na wizytę kontrolną do poradni. Wypuszczenie pacjenta po zawałach bez ratunkowej porcji leków jest naruszeniem zasad bezpieczeństwa.
Rozwód z automatu nie zabiera władzy rodzicielskiej. O ile sąd na rozprawie rozwodowej nie ograniczył władzy rodzicielskiej jednemu z rodziców specjalnym wyrokiem w zakresie decyzji medycznych, oboje macie te same prawa. Przy rutynowych sprawach, takich jak wizyta u pediatry czy założenie drobnego gipsu, wystarczy zgoda jednego rodzica. Sprawa drastycznie się zmienia przy poważnych ingerencjach. Jeśli lekarz proponuje złożoną operację, na którą jest czas, do jej wykonania personel musi uzyskać pisemną aprobatę od obojga rodziców, nawet tych mocno ze sobą skłóconych.
Z punktu widzenia pacjenta w sądzie – mechanizm ubiegania się o sprawiedliwość wygląda niemal identycznie. Lekarz dentysta odpowiada finansowo za uszkodzenia zębów (np. złamanie narzędzia w kanale i zatajenie tego faktu, wyrwanie nieodpowiedniego, zdrowego zęba). Zawsze pobieraj i pilnuj imiennych rachunków (paragonów) lub faktur za usługi stomatologiczne. Udowodnienie wizyty i zakresu prac bez karty medycznej i bez paragonu z gabinetu dentystycznego jest w procesie sądowym niesamowicie trudne i czasochłonne.
Co do generalnej zasady, Twoje roszczenia ulegają bezpowrotnemu przedawnieniu po upływie 3 lat liczonych od dnia, w którym dowiedziałeś się jednocześnie o wyrządzonej Ci krzywdzie i o tym, kto jest za nią odpowiedzialny (czyli np. o nazwie konkretnego szpitala). Pamiętaj jednak, że ten trzyletni termin dotyczy wiedzy, natomiast istnieje też ostateczny, sztywny limit zamykający drogę do walki – wynosi on maksymalnie 10 lat liczonych bezpośrednio od dnia samego fatalnego incydentu (niezależnie od tego, kiedy odkryłeś np. pozostawioną w brzuchu chustę). W przypadku operacji na małych dzieciach prawo wstrzymuje bieg terminu do czasu osiągnięcia przez nie pełnej dorosłości.
Sytuacja wymaga wyczucia. Zgodnie z literą prawa, wolno Ci rejestrować fonię rozmowy z lekarzem, jeśli jesteś jej aktywnym uczestnikiem, a robisz to tylko i wyłącznie na swoje prywatne potrzeby domowe (np. żeby w drodze do apteki odtworzyć sobie ustne zalecenia doktora o dawkowaniu antybiotyku). Nie musisz w tym wypadku mieć zezwolenia. Absolutnie zabronione i karalne na drodze cywilnej jest jednak późniejsze wrzucanie takich ukradkowych nagrań w przestrzeń publiczną lub na profile społecznościowe. Mimo posiadania tego prawa, zdecydowanie zaleca się uczciwe uprzedzenie medyka o włączeniu w telefonie trybu rejestratora – chroni to relację i wzajemne zaufanie do siebie.